Custom Text
Kultura recenzje

[RECENZJA] „Carpe diem” mottem przewodnim pisarskiego debiutu Diane Rose

Czy nasze "Carpe diem" wykonujemy i wykorzystujemy na 100%, aby potem nie żałować, że czegoś nie zdążyliśmy zrobić? (fot. Pixabay)
[RECENZJA] „Carpe diem” mottem przewodnim pisarskiego debiutu Diane Rose
Małgorzata Falkowska
REAKCJE

Na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej debiutantów, którzy swoimi książkami chcą przebić się do grona lubianych i najczęściej czytanych w Polsce. Czy Diane Rose się to udało?

Diane Rose to pseudonim młodej studentki prawa, która w kwietniu nakładem Wydawnictw Videograf, wydała swoją debiutancką powieść „Carpe diem”. Nie ukrywam, że od samego początku ciekawiła mnie ta pozycja, bo jakże ja mogę mieć inne motto życiowe, jak nie to zawarte w tytule powieści. „Chwytaj dzień”, tak brzmi tłumaczenie znanego hasła, ale czy potrafimy faktycznie brać z życia tyle ile możemy?

Historia Rosalie Heart nie jest jedną z tych schematycznych. Porusza jeden z najtrudniejszych tematów znanych ludzkiej psychice. Rosalie żyje z myślą, że niedługo umrze, zostało jej tak niewiele. Nie planuje nic na jutro, bo nie wie czy ono jeszcze nastąpi. Dopiero, kiedy poznaje Daniela, rozumie, że „potem” jest potrzebne, że chce żyć do końca, bez względu ile jej czasu zostało.

Diane Rose zapewniła nam w książce nie tylko wzruszenia, ale i spora dawkę humoru, spowodowaną rozmowami Rosalie z jej bratem (ich relacja jest dość specyficzna, ale jak najbardziej na plus). Temat śmierci, a co dopiero oczekiwanie na nią, jest bez wątpienia tematem trudnym, zwłaszcza dla debiutantów, jednak Diane Rose się udało. Udało jej się zachęcić czytelnika do przekładania kolejnych kartek, do dalszego wdrażania się w życie bohaterów. A zakończenie…no cóż, ja czytałam je trzy razy, aby upewnić się, że na pewno tak się ta książka skończyła….

Pozycję polecam z czystym sumieniem. Jest tą pozycją, która zmusza nas do rozmyślań, stawia pytania, aby pozostawić je bez odpowiedzi. Czytając ją, zastanawiam się czy nasze „Carpe diem” wykonujemy i wykorzystujemy na 100%, aby potem nie żałować, że czegoś nie zdążyliśmy zrobić.

REKLAMA
Kultura recenzje
Małgorzata Falkowska

Kulturalna i społeczna dusza miasta. Autorka dwóch książek - "Mąż potrzebny na już" oraz "Gorzej być (nie) może"

Więcej w dziale Kultura recenzje

5a01d1381140c_o,size,1068x623,q,71,h,bb2ba9

[Recenzja] Nie najgorszy przedsmak świąt

Aleksy Kiełbasa19 listopada 2017
maxresdefault (1)

[RECENZJA] Ragnarok – dobry moment na puentę

Aleksy Kiełbasa11 listopada 2017
po złej

RECENZJA: „Po złej stronie lustra, czyli moje spotkanie z fantastyką

Małgorzata Falkowska4 listopada 2017
ask2

[RECENZJA] „Ach, śpij kochanie”, czyli wiele pytań – mało odpowiedzi

Jakub Strzelka21 października 2017
belfer

[RECENZJA] Belfer powraca z przytupem

Maciej Gorczyński17 października 2017
"Botoks" w polskich kinach (fot. Youtube)

[RECENZJA] „Botoks” – służba zdrowia na ostro

Konrad Marzec13 października 2017
657285145_1280x693

[RECENZJA] „Kingsman: Złoty Krąg” – gdzieś już to widzieliśmy

Jakub Strzelka7 października 2017
IT

[RECENZJA] „To” – 27 lat później

Konrad Marzec29 września 2017
małecki

Kolejna odsłona kryminału po toruńsku, ale czy ponownie udana?

Małgorzata Falkowska13 września 2017