fbpx
Publicystyka i reportaż

“Nim świt obudzi noc dotykiem ciepłych mgieł…” – czyli jak odnalazłem własne szczęście [PUBLICYSTYKA]

Zachód słońca nad jeziorem Mikaszewskim (fot. Jakub Strzelka/chillitorun.pl)
“Nim świt obudzi noc dotykiem ciepłych mgieł…” – czyli jak odnalazłem własne szczęście [PUBLICYSTYKA]
Jakub Strzelka
REAKCJE

Nastały czasy, w których ciężko odnaleźć definicję szczęścia. Zewsząd każdy próbuje ją narzucić, nie kierując się przy tym dobrymi względami, ale zazwyczaj czysto marketingowymi i mającymi na celu wykorzystanie człowieka. Słyszymy: „kup samochód na wodę – będziesz szczęśliwy z tego zakupu, bo możesz tankować go w łazience” lub „wiadomo, że ten płaszcz nie jest tani, ale jego dotyk powoduje, że momentalnie stanie się pani szczęśliwa”

Jakże to charakterystyczne dla dużych i tłocznych miast. Dlatego zmartwiłem się, gdy wjechałem do Torunia wracając autokarem z kolejnego obozu zorganizowanego przez Fundację Ducha. Kocham to miasto i śmiało mogę nazwać się lokalnym patriotą, ale wtedy uświadomiłem sobie, że nie daje mi ono pełni szczęścia, a to co mi je daje, zostawiłem za sobą na kolejny rok. Zostawiłem piękne podlaskie tereny, uśmiechy na ustach osób, którymi się opiekowałem, wspaniałych ludzi i radość z tego, co znajduje się wokół mnie. Znalazłem się ponownie w rzeczywistości, którą kocham i nienawidzę. Dlaczego? Ponieważ kochając Toruń nie znajduję w nim szczęścia. Podobnie jak tysiące ludzi, którzy mnie codziennie mijają.

A więc szczęście

Na przestrzeni lat było ono jednym z głównych tematów, nad którymi pochylały się tęgie głowy. Zieloną filozoficznie ludzkość próbowano uświadamiać o eudajmonizmach, ataraksjach i innych tego typu -izmach i -aksjach. Stawano na głowie, by nie tylko wytłumaczyć, czym owo szczęście jest, ale również jak je osiągnąć. Trwa to od tysięcy lat, a mimo to niewiele osób wie jak je zdobyć ani tym bardziej, gdzie go szukać. Droga do jego odnalezienia nie jest długa, o czym przekonałem się już parę razy jeżdżąc na obozy z Fundacją Ducha. Znalazłem je na podlaskiej Polanie w Płaskiej.

W czasach, kiedy w pogoni za karierą staje się ona jedynym celem i jedynym źródłem szczęścia, na świecie pozostały jeszcze osoby, które temu ogłupieniu zadają kłam. Dla społeczeństwa niczym się nie wyróżniają, a nawet są zbywane, niezauważane czy doświadczane znieczulicą w każdej możliwej postaci. Chodzi oczywiście o niepełnosprawnych, a w szczególności o podopiecznych Fundacji Ducha, z którymi miałem styczność. Dopiero po ich poznaniu dane mi było doświadczyć pełni szczęścia, którą dawał uśmiech na ich twarzach. Uśmiech, który pojawiał się przy najmniejszych okolicznościach, a nawet bez okazji. Nigdy nie zapomnę Kasi, dziewczynki chorującej na zespół Downa, która na obozie zasłynęła ze swojego umiłowania do zespołu Enej. Jej nie było potrzebne do szczęścia wiele – wystarczyło, by ktoś przysiadł z nią na chwilę i zaśpiewał ulubioną piosenkę. Jej sparaliżowanemu bratu do uśmiechu wystarczyło dobre słowo czy opowiedziany żart.

Z kolei inni cieszyli się za każdym razem, gdy udało im się zrobić coś, czego codziennie nie robili, np. zostać superbohaterem, który miał zagrać w przedstawieniu. W tym wszystkim utwierdzały mnie tylko słowa Pawła, który podobnie jak co roku, tak i tym razem zaznaczył, że na tym obozie on i jego koledzy nie czują się niepełnosprawni, a wręcz przeciwnie. To jest źródło ich radości. Ich szczęścia. Od tych chorych, ale pięknych młodych ludzi trudno wymagać, by znali filozoficzne koncepcje szczęścia. Uniemożliwiają im to różne czynniki. Mimo to wiedzą o nim więcej niż jakikolwiek żyjący przed nimi, teraz i po nich profesor czy naukowiec. Mają coś, czego brakowało najbardziej tęgim głowom tego świata – umiejętność łapania każdej chwili. Sądzę, że sam Horacy nie był w stanie łapać tak chwili jak moi niepełnosprawni przyjaciele. Szczęściem dla mnie było patrzenie na ich szczęście i świadomość, że się do niego przyczyniłem.

Publicystyka i reportaż
Jakub Strzelka
@JStrzelka

Dziennikarz, publicysta i czujny obserwator czerpiący z ikon polskiego felietonu, by jak najtrafniej opisywać toruńskie piekiełko.

Więcej w dziale Publicystyka i reportaż

20220506083717_gd3012361bc8832c999b55ff1e0ecc170331d5ab5bf94d6295cba926e6c700a28f59fb04f758732cbbcda92618024d3d25a8ac7ec07d625a20d3c3a605087687a_640.jpg

Jak trwale oznaczać maszyny i urządzenia?

Redakcja ChilliTorun.pl17 maja 2022
główne_halatargowa

Stoiska na targi i stoiska wystawiennicze

Redakcja ChilliTorun.pl9 lutego 2022
office-594132_1280

Długopisy firmowe – jak zaprojektować?

Redakcja ChilliTorun.pl9 grudnia 2021
mobile-g351897e63_1280

Nokia 8.3 5G — co warto wiedzieć?

Redakcja ChilliTorun.pl9 listopada 2021
1

Jak Texas Hold’Em stał się najpopularniejszą formą pokera?

Redakcja ChilliTorun.pl9 listopada 2021
maszyny

Rozwój rynku gier hazardowych w Polsce

Redakcja ChilliTorun.pl9 listopada 2021
20201127120100_53e0d4414e50a914f6da8c7dda79367a1c36d8e35b556c48732f7dd09049cd5cbe_1280.jpg

Wygrane w grach hazardowych a podatki dochodowe w Polsce 2021

Redakcja ChilliTorun.pl8 października 2021
casino-ga8ae948dc_1280

Jaki wpływ na polski rynek ma europejska regulacja Wiggin?

Redakcja ChilliTorun.pl8 października 2021
to-play-g3d0f3600e_1280

Przegląd Polskiego Prawa Hazardowego: Czy gra w kasynie online w Polsce jest legalna?

Redakcja ChilliTorun.pl8 października 2021