News

Trudna droga do mistrzostwa – historia toruńskiego żużla, cz. 8

Tak prezentowała się toruńska drużyna pod koniec lat osiemdziesiątych. Na zdjęciu widać żużlowców, którzy zdobyli pierwsze mistrzostwo Polski oraz tych, którzy mieli stanowić o sile toruńskiego speedway'a w przyszłości (fot. A. Kamiński/archiwum autora)
Trudna droga do mistrzostwa – historia toruńskiego żużla, cz. 8
Jakub Strzelka
REAKCJE

W całych dziejach piernikowego speedway’a nie ma chyba bardziej szalonego okresu od lat osiemdziesiątych. To był czas wielkich sukcesów, ale także spektakularnych upadków. Torunianie w tym dziesięcioleciu cieszyli się z najważniejszych krajowych medali, ale swoje znakomite osiągnięcia przeplatali tymi słabymi. O nich wszystkich przeczytacie w ósmym odcinku naszego żużlowego cyklu

Żabiałowicz i długo, długo nic…

Sezon 1984 był bez wątpienia jednym z najbardziej emocjonujących w historii polskiego speedway’a. Najdobitniej świadczą o tym małe różnice punktowe w tabeli między poszczególnymi drużynami. Dość powiedzieć, że pierwszą Unię Leszno a dziewiątą Stal Rzeszów, na koniec sezonu dzieliło tylko dziesięć punktów. Przez cały sezon drużyny zmieniały swoje pozycje, jak w kalejdoskopie. Śmiało można powiedzieć, że ekipa Apatora Toruń w najwyższej klasie rozgrywkowej utrzymała się tylko i wyłącznie dzięki małemu promykowi szczęścia. Torunianie na koniec sezonu zajęli piąte miejsce, które od dziewiątego dzieliły tylko dwa punkty. Gdyby nie one, to drużyna Andrzeja Pogorzelskiego musiałaby rywalizować w barażach o utrzymanie, a w nich wszystko było możliwe.

Przeciętny sezon Apator rozpoczął znakomicie – od zwycięstwa 47:43 z ROW-em Rybnik na swoim torze. Następne spotkania nie były już takie dobre. Torunianie jeździli „w kratkę”, dobre mecze przeplatając słabymi. Na dziewięć następnych spotkań, sześć razy lepsi okazali się przeciwnicy. W połowie sierpnia cierpliwość toruńskich włodarzy się skończyła i zwolnili ze stanowiska trenera Andrzeja Pogorzelskiego. Jego miejsce zajął Jan Ząbik, który dotychczas występował w toruńskich barwach, jako jeżdżący trener. Zmiana selekcjonera przyniosła oczekiwane efekty. Apator podniósł się z dołka i wyszedł ze strefy spadkowej, ale na walkę o medale było już za późno.

Rok 1984 był fatalny w wykonaniu młodzieżowców toruńskiej drużyny. Piotr Maćkiewicz, Mariusz Strzelecki i Waldemar Cisoń łącznie zdobyli… 13 punktów w osiemnastu spotkaniach. Ponadto nie potrafili zaistnieć w żadnych innych rozgrywkach juniorskich. Z każdego cyklu turniejów odpadali już w pierwszej rundzie. Wszyscy liczyli, że toruńska młodzież jeszcze pokaże na co ich stać. Jak nie w tym sezonie, to w następnym. Niestety, ich marzenia były dalekie od rzeczywistości. Młodzieżowcy Apatora również w następnym roku, delikatnie mówiąc, nie zabłysnęli. Co prawda lepiej jeździł już Piotr Maćkiewicz, który na koniec rozgrywek mógł pochwalić się dorobkiem trzydziestu punktów, ale Cisoń i Strzelecki dalej nie mogli znaleźć formy. Razem zdobyli osiem „oczek”. Nie tylko młodzieżowcy nie potrafili się odnaleźć w rozgrywkach. Reszta zespołu także. Śmiało można powiedzieć, że tylko trójka zawodników spełniała pokładane w nich nadzieje. Byli to Eugeniusz Miastkowski, Tadeusz Wiśniewski oraz, a jakże, Wojciech Żabiałowicz. Pozostali koledzy z zespołu byli przy nich tylko statystami. Taki stan rzeczy dał Apatorowi piąte miejsce na koniec sezonu bez historii. Zupełnie inaczej miało być rok później.

Pierwszą gwiazdkę już mamy, na kolejne czekamy!”

Rok 1986 w niczym nie przypominał lat poprzednich. To był czas obfitujący w wielkie sukcesy indywidualne. Wiele z nich świętował Wojciech Żabiałowicz, który został indywidualnym w-ce mistrzem Polski. Ponadto tryumfował w Indywidualnym Pucharze Polski, zajął drugie miejsce w Złotym Kasku oraz, wraz z Grzegorzem Śniegowskim i Stanisławem Miedzińskim, wygrał Mistrzostwa Polski Par Klubowych. Śmiało można powiedzieć, że sezon 1986 był najlepszym w karierze popularnego „Żaby”. Świetnie spisywali się również jego koledzy z drużyny. Eksplozja formy napotkała Śniegowskiego i Miedzińskiego. Z dobrej strony, jak zwykle, prezentował się Miastkowski. Przyzwoicie jeździli również juniorzy. Taka postawa toruńskich zawodników pozwoliła im skończyć sezon z dorobkiem dwudziestu czterech punktów. Tyle samo miała bydgoska Polonia. Ponieważ obie drużyny zajmowały dwa czołowe miejsca, o mistrzostwie Polski zadecydowały małe punkty. Tych torunianie mieli zdecydowanie więcej – aż 212. Bydgoszczanie tylko 98. W rezultacie pierwszy historyczny tytuł Drużynowych Mistrzostw Polski powędrował do Miasta Kopernika.

Od tej chwili toruński żużel zaczął nieustannie piąć się w górę. Szkółka Apatora szkoliła znakomitych zawodników, którzy mieli w przyszłości stanowić o sile swojej drużyny, zdobyć serca kibiców, a nade wszystko wywalczyć kolejne mistrzostwa. O tym jednak przeczytacie w następnych odcinkach naszej serii.

News
Jakub Strzelka
@JStrzelka

Dziennikarz, publicysta i czujny obserwator czerpiący z ikon polskiego felietonu, by jak najtrafniej opisywać toruńskie piekiełko.

Więcej w dziale News

mentzen

Sławomir Mentzen: Kultura powinna być bardziej niezależna od urzędników

Mateusz Bąk21 września 2018
pilne

Zaginął 21-letni Patryk Szałwiński!

Mateusz Bąk21 września 2018
_DSC5710

Scheuring-Wielgus zdradziła, kogo popiera w wyborach samorządowych

Mateusz Bąk21 września 2018
chelminska_foto_adam_zakrzewski

Prace na Szosie Chełmińskiej dobiegają końca!

Mateusz Bąk20 września 2018
fot. Lech Kamiński

Lenz atakuje Zaleskiego! Szybka riposta prezydenta…

Mateusz Bąk20 września 2018
2018_09_18_przedszkole_jar_021

Jar doczekał się nowoczesnego przedszkola! [FOTO]

Mateusz Bąk19 września 2018
solarisy_torun_6_0

Asfaltowanie Szosy Chełmińskiej – zmiany w kursowaniu autobusów

Katarzyna Grochowalska18 września 2018
DSC_0609

Kolejne zatrzymanie po meczu Elana-Widzew! Przesłuchiwano też 15-latkę

Mateusz Bąk18 września 2018
Bez tytułu

Tomasz Gollob przechodzi do polityki! Wystartuje w wyborach samorządowych

Mateusz Bąk18 września 2018